#WolneSądy

PiS planuje czystkę w Sądzie Najwyższym. Ujawniono pierwsze szczegóły zmian

3 listopada, 2021

W ślad za zapowiedziami Jarosława Kaczyńskiego z października, pojawiają się pierwsze szczegóły planowanych przez PiS zmian w sądownictwie. Dziennik „Rzeczpospolita” 2 listopada 2021 r. przedstawił szczegóły dotyczące zapowiadanej reorganizacji Sądu Najwyższego.

Ujawnione propozycje, w kontekście niedawnego wywiadu prezesa PiS nie są zaskakujące, ale mimo wszystko wywołują skrajne oburzenie. I choć sam projekt nie ujrzał jeszcze światła dziennego, to już teraz można z pełną stanowczością stwierdzić, że będzie to zamach na niezależność i pacyfikacja Sądu Najwyższego połączona z odesłaniem w stan spoczynku prawidłowo powołanych sędziów Sądu Najwyższego, którzy krytykują zamach władzy politycznej na niezależność sądów, a celem zmian nie jest ani wykonanie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE ani też usprawnienie wymiaru sprawiedliwości.

Główne założenia projektu likwidującego Sąd Najwyższy w jego obecnej formule są następujące:

  • Nowy, niewielki Sąd Najwyższy ma się składać tylko z dwóch Izb: Izby Prawa Publicznego i Izby Prawa Prywatnego (w miejsce obecnych pięciu Izb).
  • Sędziowie Sądu Najwyższego z co najmniej 10-letnim stażem w SN będą mogli przejść we wcześniejszy stan spoczynku (sędziowską emeryturę). Sędziowie, którzy skorzystają z tej procedury, zachowają pełne uposażenie sędziego SN do 65. roku życia.
  • Jeśli sędzia Sądu Najwyższego będzie chciał nadal orzekać, będzie zmuszony poddać się ocenie Krajowej Rady Sądownictwa. Nie wiadomo, czy kształt Rady ulegnie zmianie.
  • Sędzia, który uzyska pozytywną opinię KRS, będzie mógł zostać wyznaczony przez Prezydenta RP do orzekania w nowym SN.
  • Sędziowie SN bez pozytywnej oceny KRS i niewybrani do nowego SN trafią do nowych sądów regionalnych (sądy drugiej instancji w nowej strukturze).

Jak informuje Rzeczpospolita zmiany mają być przedstawione w rządowym projekcie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. Propozycje wykraczają dużo dalej niż oczekiwana przez instytucje unijne likwidacja Izby Dyscyplinarnej.

Nowy, niewielki Sąd Najwyższy miałby się składać z dwóch Izb: Izby Prawa Publicznego i Izby Prawa Prywatnego w miejsce obecnych pięciu Izb: Cywilnej, Karnej, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej.

Do kompetencji Izby Prawa Publicznego mają należeć sprawy obecnie rozpoznawane przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Czyli ocena ważności wyborów i rozpatrywaniem skarg nadzwyczajnych od prawomocnych wyroków sądowych. Druga Izba – Prawa Prywatnego – ma zajmować się odpowiedziami na pytania prawne sądów powszechnych. Takie kompetencje miałyby zapewnić jednolitość orzecznictwa.

Rozpoznawanie kasacji i skarg kasacyjnych od prawomocnych orzeczeń sądów powszechnych, co aktualnie jest kompetencją Sądu Najwyższego, mają przejąć nowe sądy regionalne, czyli sądy drugiej instancji.

W związku z istotnym ograniczeniem kompetencji Sądu Najwyższego i zmniejszeniem liczby Izb szykowany jest również atak na niezależność SN, który ma polegać na przeprowadzeniu weryfikacji sędziów i odesłaniu w stan spoczynku osób krytycznych wobec zmian w wymiarze sprawiedliwości.

Mechanizm ma polegać na tym, że aktualni Sędziowie Sądu Najwyższego i osoby powołane do Sądu Najwyższego po zmianach z 2018 r. z rażącym naruszeniem procedury, aby orzekać w nowym Sądzie Najwyższym, będą musieli złożyć stosowną deklarację, a następnie poddać się ocenie Krajowej Rady Sądownictwa. Opinia KRS trafiałaby następnie do prezydenta. Dopiero Prezydent RP podejmowałby decyzję o dalszych losach sędziego wskazując albo miejsce w jednej z dwóch nowych izb SN albo w nowych sądach regionalnych.

Nie jest jeszcze wiadomo czy aktualny kształt KRS ulegnie zmianie czy nie, ale powyższa procedura budzi poważne wątpliwości co do zgodności ze standardami niezależności wymiaru sprawiedliwości. W nowym Sądzie Najwyższym mieliby orzekać wyłącznie sędziowie pozytywnie zweryfikowani przez KRS i zaakceptowani przez prezydenta. Pozostali zostaliby „zesłani” do sądów regionalnych jako „byli sędziowie SN”.

Jak wskazuje adw. Anna Rakowska-Trela, konstytucjonalistka, prof. Uniwersytetu Łódzkiego – „Bez przywrócenia konstytucyjnego kształtu Krajowej Radzie Sądownictwa, każda zmiana w Sądzie Najwyższym będzie obarczona wadliwością”.

Rząd planuje dać sędziom SN trzecią opcję, a mianowicie umożliwić sędziom Sądu Najwyższego z co najmniej 10-letnim stażem w SN przejście na wcześniejszy stan spoczynku (sędziowską emeryturę). Ci, którzy skorzystają z tej możliwości, zachowają prawo do pełnego uposażenie sędziego Sądu Najwyższego do 65. roku życia.

„Starsi sędziowie SN staną przed dylematem: wybrać wygodny stan spoczynku czy stawać do weryfikacji przed KRS i zdać się na wolę prezydenta lub ministra przy wyznaczeniu nowego stanowiska służbowego.” – komentuje projekt SSN Michał Laskowski prezes Izby Karnej SN.

Z dokumentu, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, wynika też, że sądem pierwszej instancji w nowej strukturze sądów byłby sąd nazwany okręgowym. Obecni sędziowie okręgowi mogliby być przeniesieni decyzją ministra sprawiedliwości do sądu regionalnego jako sądu drugiej instancji. Od decyzji ministra przeniesiony sędzia nie miałby możliwości odwołania.

Propozycja opisana przez dziennik do złudzenia przypomina pierwszą „rewolucyjną” ustawę o Sądzie Najwyższym z 20 lipca 2017 r., którą po masowych protestach zawetował prezydent Andrzej Duda. Tamta ustawa również przewidywała radykalne zmniejszenie liczby sędziów Sądu Najwyższego i ograniczenie liczy Izb w SN do trzech.  – wtedy jeszcze mówiono o Izbie Dyscyplinarnej, która ma być likwidowana.

Władza, nie zważając na wyroki europejskich trybunałów i polskich sądów, postanowiła zniszczyć to, co zostało z niezależnego Sądu Najwyższego i odesłać do lamusa jego prawowitych sędziów. To już nie jest konfrontacja z instytucjami Unii Europejskiej, to otwarta wojna. Jako społeczeństwo obywatelskie, jako prawnicy, mamy obowiązek stawić temu szaleństwu czoła!

Czytaj więcej:


powrót do strony głównej