Rzecznik generalny TSUE przedstawił opinię w sprawie pytań prejudycjalnych zadanych przez sędzię Annę Bator-Ciesielską z Sądu Okręgowego w Warszawie i wskazał, że „prawo Unii Europejskiej sprzeciwia się polskiej praktyce delegowania sędziów do sądów wyższej instancji”
Sędzia Bator-Ciesielska przewodniczyła różnym składom sędziowskim, w których znajdowali się sędziowie delegowani do SO przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Rozstrzygali, więc oni sprawy zainicjowane przez prokuraturę na czele której stoi również Zbigniew Ziobro.
Pytanie dotyczyło zgodności możliwości podejmowania jednoosobowej decyzji o awansowaniu sędziów (przez Ministra Sprawiedliwości) z wymogiem niezależności sądownictwa, a także z prawami oskarżonego.
Poniżej najważniejsze tezy płynące z dzisiejszej opinii rzecznika Michala Bobeka:
Nieograniczone, niepodlegające kontroli i nieprzejrzyste uprawnienia przyznane Ministrowi Sprawiedliwości będącemu zarazem Prokuratorem Generalnym w zakresie delegowania sędziów i odwoływania ich w dowolnym momencie w zależności od jego uznania znacznie wykraczają poza to, co można uznać za rozsądne i konieczne do zapewnienia prawidłowego funkcjonowania krajowego wymiaru sprawiedliwości i organizacji pracy w jego ramach!
Nie dość, że te uprawnienia zostały przyznane członkowi rządu, to w dodatku ten członek rządu łączy dwie funkcje. Minister Sprawiedliwości jako Prokurator Generalny jest naczelnym organem prokuratury i zwierzchnikiem wszystkich jednostek organizacyjnych prokuratury.
Rzecznik zwrócił uwagę, że przedstawiciel władzy wykonawczej i polityk może wydawać podległemu prokuratorowi polecenia „dotyczące treści czynności procesowej”, a prokurator ma obowiązek się do nich zastosować. W ten właśnie sposób dochodzi do „piekielnego” przymierza dwóch organów instytucjonalnych, które w normalnych warunkach powinny działać odrębnie.
W odniesieniu do kwestii delegowania sędziów, taka sytuacja umożliwia przełożonemu jednej ze stron każdego postępowania karnego (prokuratora) obsadzenie (części) składu orzekającego, który będzie rozpoznawał sprawy wniesione przez podległych temu przełożonemu prokuratorów.
Opisaną powyżej sytuację pogarsza dodatkowo okoliczność, że sędziowie delegowani mogą również zajmować stanowiska rzeczników dyscyplinarnych będących zastępcami Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.
Polskie przepisy dot. delegowania sędziów stwarzają z jednej strony dość niepokojącą sieć powiązań między sędziami delegowanymi, prokuratorami i (co najmniej) jednym z członków rządu, a z drugiej strony prowadzą do niezdrowego pomieszania ról między sędziami, zwykłymi prokuratorami i rzecznikami dyscyplinarnymi.
Minimalne gwarancje konieczne do zapewnienia niezbędnego rozdziału władzy wykonawczej od władzy sądowniczej przestały obowiązywać.
Polskie przepisy nie dają wystarczających gwarancji, aby wzbudzić w stronach postępowania przed sadem zaufani, że sędziowie zasiadający w składzie orzekającym nie podlegają naciskom zewnętrznym i wpływom politycznym i nie maja własnego interesu w rozstrzygnięciu sprawy.
Rzecznik generalny zaproponował Trybunałowi, aby orzekł, że polskie przepisy dot. delegacji sędziów przez MS PG naruszają Traktat o Unii Europejskiej oraz potwierdził też, że już jeden członek 3-osobowego składy orzekającego może skutecznie wystąpić z pytaniem prejudycjalnym.