" />

#WolneSądy

Nielegalna izba dyscyplinarna „uchwaliła”, że pozbawia immunitetu Prezesa SN Józefa Iwulskiego. To nie jest orzeczenie sądu!

2 lipca, 2021

Nielegalna izba dyscyplinarna „uchwaliła”, że pozbawia immunitetu sędziowskiego Prezesa Sądu Najwyższego, kierującego Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN Józefa Iwulskiego. Jednocześnie neosędziowie bezprawnie „orzekli”, że zawieszają sędziego Józefa Iwulskiego w czynnościach służbowych i obniżają jego wynagrodzenie o 25%.

Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Nie mogła więc ani uchylić immunitetu prezesowi SN Józefowi Iwulskiemu, ani zawiesić go w wykonywaniu jego funkcji. Dzisiejsze rozstrzygnięcie to nie jest orzeczenie sądu. Sędzia Iwulski nie został pozbawiony immunitetu!

Sprawę „prowadziła” Małgorzata Bednarek – prokurator blisko związana ze Zbigniewem Ziobrą, która dodatkowo jest osobiście skonfliktowana z sędzią Iwulskim. W „składzie” z nią zasiadali prokuratorzy Jarosław Duś i Adam Roch.

Bezprawna „uchwała” izby dyscyplinarnej została „podjęta” większością głosów. Zdanie odrębne zgłosił prokurator Roch.

W nielegalnym „postępowaniu” o uchylenie immunitetu Prezesowi Iwulskiemu chodzi o to, żeby przejąć akta spraw Izby Pracy, w których zadano pytania prejudycjalne dotyczące statusu neosędziów i umorzyć te postępowania uniemożliwiając zajęcie stanowiska Trybunałowi Sprawiedliwości UE.

W tej motywowanej politycznie sprawie śledczy IPN chcą postawić sędziemu Iwulskiemu absurdalne zarzuty dopuszczenia się „zbrodni komunistycznej” w związku z tym, że w 1982 r. zasiadał on w składzie Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, który skazał robotnika z Oświęcimia za roznoszenie „antypaństwowych” ulotek.

Tymczasem sędzia Iwulski miał opinię jednego z najprzyzwoiciej zachowujących się sędziów tamtych czasów, cieszył się aprobatą ówczasnego podziemia solidarnościowego – o czym zaświadczał wczoraj podczas zeznań w charakterze świadka prof. Adam Strzembosz, były Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Mówił on też o tym, że sędzia Iwulski nie dostałby się po 1989 roku do SN, gdyby były wątpliwości co do jego postawy w stanie wojennym. Obecne oskarżenia pod adresem SSN Józefa Iwulskiego są wendettą polityczną obecnej władzy za jego wzorową postawę sędziowską teraz, w trudnych czasach niszczenia niezależności sądownictwa. Za to, że Izba Pracy SN zadała jako pierwsza te najważniejsze pytania prejudycjalne do TSUE o status izby dyscyplinarnej i neo- KRS.

Obrońcami SSN Józefa Iwulskiego są SSN prof. Włodzimierz Wróbel, któremu upolityczniona prokuratura też chce uchylić immunitet oraz z ramienia Komitetu Obrony Sprawiedliwości KOS, adw. Agnieszka Helsztyńska i adw. Sylwia Gregorczyk-Abram.

W związku z podjęciem przez izbę dyscyplinarną „uchwały” 79 sędziów Sądu Najwyższego (czynnych i w stanie spoczynku) wydało oświadczenie, w którym powołując się na uchwałę trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. sędziowie stwierdzili, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Traktatu o Unii Europejskiej. Jednocześnie, mając na uwadze, że według art. 181 Konstytucji RP, uchylenie immunitetu przysługującego każdemu sędziemu może nastąpić tylko za zgodą niezależnego i bezstronnego sądu oświadczyli, że dopóki wniosek prokuratora o uchylenie immunitetu sędziemu nie zostanie rozpoznany przez niezależny sąd, brak jest rozstrzygnięcia w sprawie będącej przedmiotem tego wniosku. [Oświadczenie SSN w zw. „uchwałą” izby dyscyplinarnej ws. immunitetu Prezesa SN Józefa Iwulskiego]

Przypominamy, że niebędąca sądem, nielegalnie działająca izba dyscyplinarna działa bezprawnie wbrew postanowieniu TSUE z dnia 8 kwietnia 2020 r. o zastosowaniu środków tymczasowych, którym jej funkcjonowanie zostało zawieszone, a w związku z tym, że Polska nie wykonuje tego zabezpieczenia i pozwala dalej funkcjonować izbie dyscyplinarnej, Komisja Europejska skierowała niedawno do TSUE kolejną skargę przeciwko Polsce i zwróciła się o zastosowanie kolejnych środków zabezpieczających.

Warto też wspomnieć, że Prezes Iwulski znalazł się na celowniku prokuratury również za to, że był w składzie SN, który w uchwale z września 2020 r. nie zostawił suchej nitki na tzw. dezubekizacji wg PiS, która przewiduje odpowiedzialność zbiorową i wszystkich wrzuca do jednego worka. SN uchwalił wtedy, że kryterium służby na rzecz „totalitarnego państwa” powinno być ustalane na podstawie „indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych naruszeń praw i wolności człowieka, służących reżimowi komunistycznemu”. Miejsce pracy i sam okres służby nie może być jedynym kryterium pozbawienia prawa do emerytury, w tym osób, które przeszły proces weryfikacji i pełniły służbę w wolnej Polsce.

Uzasadniając tą uchwałę sędzia Józef Iwulski zwrócił uwagę, że „nie możemy działać tak jak państwo totalitarne, które nie przestrzega praw jednostki, w tym gwarancji sprawiedliwego procesu. Stalibyśmy się tym samym systemem, który krytykujemy.”


powrót do strony głównej